CsV-muszę go mieć - československý vlčiák / czechoslovakian wolfdog / československý vlčák / wilczak czechosłowacki

Idź do spisu treści

Menu główne:

CsV-muszę go mieć

Artykuły
WOW jestem zafascynowany i muszę go mieć.
To jest idealny pies dla mnie :D co za szpan.
Jest zajebisty i wygląda jak prawdziwy wilk.

Czyżbyś miał spotkanie z Wilczakiem czechosłowackim?
Dzwoniłeś już do hodowców?
Zrobiłeś rezerwację?
Upewniono Cię, że to pies Właśnie dla Ciebie?
Perfekcyjnie będziecie do siebie pasować?
Wiesz, że to idealny pies dla osoby tak aktywnej jak Ty?
Wiesz, że rwał będziesz wszystko?
Bo przecież, kto nie poleci na wilka.

Jeśli już upewniłeś się, że nic nie jest w stanie stanąć Ci na przeszkodzie by posiadać właśnie psa tej rasy to usiądź wygodnie i zacznij czytać – do samego końca – a następnie weź długopis, napisz, co jest dla Ciebie ważne, co lubisz w życiu robić i skreśl to, z czego będziesz w stanie zrezygnować.

Etap pierwszy – szczenięctwo do 6 miesięcy, czyli mała pirania w Twoim domu.
Szczeniak zazwyczaj, kiedy trafi pod twój dom będzie miał jakieś 8-10 tygodni i można rzec niczym nie różni się od innych szczeniaczków. Sika dość często, też robi kupki, popiskuje, śpi, je, pije, gryzie, skacze, niszczy, wtula się, …. Dziwne? Chyba nie, bo takie są wszystkie szczeniaki, a tutaj dochodzi tylko bardziej, no czasem jeszcze bardziej niż bardzo. :)

Sikanie – naturalna czynność fizjologiczna gdzie chcąc nauczyć szczeniaczka zazwyczaj pokazujemy mu kilka razy gdzie powinien się załatwić. No cóż proste, co nie?
Na tyle proste, że problem sikania w domu może nie zniknąć nawet do roku.
No cóż Wilczak może nie czuć się na tyle bezpiecznie na zewnątrz, by zaryzykować tam chwilę beztroski i rozluźnić swoje zwieracze. Praca z psem tej rasy do 6 miesiąca by poczuł się on bezpiecznie w świecie, jakim przyjdzie mu mieszkać i w jego dalszym czy bliższym otoczeniu może być czasami bardzo pracochłonna. Czy masz na to tyle czasu?
Dwa tygodnie urlopu z pewnością nie wystarczą, ale zawsze możesz wyścielić całe mieszkanie gumolitem, albo wykładziną z folią pod spodem, którą wyrzucisz jak pies dorośnie, zakupić klatkę i codziennie, albo kilka razy dziennie sprzątać, sprzątać, sprzątać i nie bądź zdziwiony, że w całym domu śmierdzi moczem, że w gumolicie zrobiły się dziury, że folia nie wytrzymała i mocz dostał się w Twój piękny parkiet, który po tych kilku miesiącach trochę się wybrzuszył jak zdejmiesz zabezpieczenia. Oczywiście są jeszcze podkłady, takie ludzkie duże, ale nie wiem czy masz tyle czasu by nauczyć Wilczaka załatwiania się tylko na nie, czy za każdym razem trafi i czy nie uzna ich za świetną rzecz
do zabawy i rozdarcia w drobne drobinki. Oj znowu sprzątanie.
Nie przejmuj się 10 tygodniowy szczeniak jeszcze sika mało, poczekaj do 16 tygodnia.

Robimy kupki – no cóż śmierdzi, czasem bardzo i jest nieraz bardzo wodniste, nieraz tak wodniste, że potrafi znaleźć się na wszystkim wokół, na ścianie też. Generalnie mógłbym napisać, że resztę opisałem Ci już w części – sikanie, ale nie będzie to takie proste. No, ale załóżmy, że faktycznie jesteś uparty, zdecydowałeś się na wzięcie tej, a nie innej rasy, poświęcasz psu Ty jak i cała twoja rodzina 101% swojego całego czasu, dbasz o jego prawidłowy rozwój i socjalizację, uczysz czystości w domu i pies nie jest spuszczany z oka nawet na 5 minut w ciągu dnia, a rekcje podejmowane są natychmiastowo to w sumie, czemu miałoby Ci się nie udać. Wilczaki to bardzo inteligentne psy, uczą się szybko przez naśladownictwo, ale spoko nie musisz chodzić poza dom załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, by pies musiał Cię naśladować. Wystarczy, że psem w ciągu dnia stale będzie się miał, kto zaopiekować i wszyscy będą konsekwentni, a prawie masz gwarantowany sukces.
Prawie, gdyż możesz dostać z hodowli psa tak mocno lękowego, że chyba zacząłbym Ci współczuć. 
No oczywiście możesz jeszcze dostać z lambliozą, a nawet jak nie dostaniesz to masz duże prawdopodobieństwo, że twój pies na twoich oczach ( tak ten kochany, który daje takie piękne krwawe buziaki ) będzie zjadał wszelkiego rodzaju gówna.
Chyba nie jesteś obrzydzony, przecież to twój kochany Wilczak.
Wiem ludzie są gorsi od świni, zesrają się wszędzie, a jak tu ma biedny pies przejść obojętnie obok takiego przysmaku. No, ale gdyby wiesz tego sprzątania takiego rzadkiego w domu było więcej niż dwa dni z rzędu to w sumie, po co miał byś się irytować.
Masz hodowcę, piszesz, dzwonisz i dowiadujesz się, że to normalne, to na skutek stresu, karmy i te psy tak mają i to minie, no i faktycznie mija kilka tygodni, potem miesięcy i może nawet kupisz sobie nowego szczeniaka z hodowli. Jednak, jeśli już zaczniesz kochać tego gnojka i o ile na skutek stresu takie incydenty z rzadszym stolcem mogą się zdarzać, lub w przypadku, kiedy twój pupilek zje to, czego nie powinien ( a zjada wszystko ) to jednak, kiedy z psa leje się woda i taki stan utrzymuje się, co najmniej trzy dni i jest często nawracający to raczej powinieneś coś z tym zrobić i ten telefon do hodowcy chyba nie zawsze byłby w wielu przypadkach najlepszym rozwiązaniem.

Popiskiwanie – tak tak jest super, Twój pieseł daje znać, że musi wyjść za potrzebą, daje znać, że chce się bawić, a może daje znać, że chce jeść. Cholera nie wiesz, co on chce, ciągle popiskuje, ciągle coś od Ciebie i innych chce, ciągle za Tobą chodzi i nie chce dać Ci na chwilę odpocząć. Nie mów, że nie rozumiesz własnego psa, przecież jesteście już razem prawie miesiąc, już opanowaliście gryzienie po rękach i nogach, już, co 15 raz trafisz, że to jednak było siku, a jak nie trafisz to się przynajmniej pobawicie, albo będzie głupawka, no może być też kupa. No właśnie gryzienie i całkiem bym zapomniał i gratulacje,
ale nic się nie martw do gryzienia ja wrócę później i Twój pupilek również.
Wracając do różnego rodzaju dźwięków, jakimi będzie raczył cię twój pies to, jeśli zaczniesz zwracać na nie szczególną uwagę to po kilku miesiącach dojdziecie razem do takiej perfekcji, że tylko spojrzycie sobie głęboko w oczy i będziecie wiedzieć, o co chodzi.
No chyba, że twój podopieczny uzna, że patrzenie mu głęboko w oczy nie leży w jego interesie jak ten już dorośnie. Znaczy się interes oczywiście.
Zatem na początku nic się nie przejmuj, że nie wiesz, o co chodzi masz duże prawdopodobieństwo, że twój Wilczak nie uzna Cię za istotę ułomną i nie stwierdzi, że jednak ktoś w tym stadzie musi rządzić.

Spanie – To chyba jedno z moich ulubionych zajęć, rodziłem się w niedzielę, ale cóż odkąd mam Wilczaki to jakoś tak mi to nie wychodzi. Nic się nie martw Wilczak uwielbia spać, zwłaszcza wtedy, kiedy Ty tak sądzisz i stwierdzisz, że zrobisz wypad na piwo z kolegami. Siedzisz? to posiedź jeszcze chwilę i odpocznij jak możesz, bo jak tylko podniesiesz to swoje zmęczone dupsko o 2 cm do góry to ręczę, że twój podopieczny będzie w pełnej gotowości do …… jak myślisz? Spacer, a może zabawa
i w pewnym momencie dotrzesz do etapu, że tego psa nie da się zmęczyć.
No cóż wiem, byłeś dwie godziny na spacerze, biegaliście, bawiliście się, wróciliście zryci do domu, a on po 15 minutach chce znowu. Tak wiem zwariował, przecież nie dałeś rady jeszcze odpocząć, nie zregenerowałeś się, bolą cię nogi i całe ręce masz pogryzione.
Ok. o gryzieniu miało być później. Nie martw się z czasem nauczysz się, że by Wilczaka zmęczyć to oprócz długiego spaceru, będziesz musiał z nim pracować, będziesz musiał go męczyć psychicznie i o ile pierwsze wypady na socjalizację będą dawały jakiś rezultat to z czasem powinien Twój ukochany Wilczak przywyknąć do wielu bodźców i sygnałów.
No, ale na temat pracy z psem znajdziesz całą masę materiałów w Internecie. Za to budzenie to sama rozkosz, mówię Ci i nikt tak pieszczotliwie nie będzie skakał po tobie i tłukł Cię kłami po głowie. Cholera jakoś nie mogę dotrwać z tym gryzieniem do właściwego tematu, ale mam nadzieję, że uzbroiłeś się już w cierpliwość, w końcu minęły już 2 miesiące pod wspólnym dachem i chyba Cię twój pies czegoś nauczył.

Jedzenie – Niby nic, a jednak czasami przysparza problemów. Teoretycznie wyżywienie psa to bułka z masłem, w markecie można kupić worek karmy za 50 zł i to powinno wystarczyć. Przecież nie musisz kupować dobrej karmy i płacić 200 zł za worek, nie musisz karmić psa mięsem, tak samo jak nie musisz dostarczać mu wielu innych składników pokarmowych, ale zawsze możesz potem chodzić częściej do weta i raczej nie powinieneś być zdziwiony, że twój wymarzony wilk wygląda trochę jak wypłosz. No cóż zawaliłeś pierwszy rok, który jest bardzo istotnym elementem posiadania psa. Jednak gdybyś chciał w tym zakresie naprawdę dołożyć wielu starań, by później nie mieć sobie nic do zarzucenia, nie przejmować się ciągłymi biegunkami, zapaleniami kości, kiepską okrywa włosową, tym, że Twój pupilek coś tak jakoś nie wyrósł, no i konieczna była by operacja gdyż ma ciężką dysplazję i nawet już nie będę dalej wypominał Ci, co jeszcze, to chyba jednak powinieneś w tym zakresie się mocno douczyć i zainwestować i nie wiem, czy średnio 300 zł miesięcznie Ci wystarczy.
Możesz postudiować, czym jest BARF, powinieneś zwracać uwagę i wybierać karmy tylko te niezawierające glutenu, jak i wiele innych produktów żywieniowych pod kątem Wilczaka. Cholera niemożliwe, on warczy i ciągle walczy o pokarm. Metody z dawaniem kości i ich odbieraniem również nie poskutkowały. Czy on szczerzy kły i kłapie? No wiesz gdyby mi ktoś dał piwo i w połowie chciał je zabrać to dałbym mu w ryja. No, ale cóż ręka, która bije, a nie karmi szacunkiem się cieszyć nie będzie. No, a przecież jest to takie proste, uczę psa, że jak coś dostaje od domowników to mu nikt tego nie zabiera, a jeśli już to wymieniamy się na coś lepszego, uczymy, że ręka jest najwspanialsza na świecie, pomimo, że się ją podgryza, ale zawsze coś do miski dosypie, a kość smakuje najlepiej, jeśli ją ktoś trzyma i nie trzeba się męczyć i nic nie ucieka.

Pijemy – w sumie to przecież nic w tym dziwnego (chyba się też czegoś napiję), nalewam wtedy, kiedy trzeba wody do miski i pies pije. No tak ścierasz i nalewasz, po czym znowu ścierasz by za chwilę znowu ścierać, ale już nie wodę, czyli nalewasz, po czym ścierasz i nalewasz i znowu ścierasz, bo nasikał, a za chwilę ścierasz, bo wylał wodę z miski i znowu nalewasz i myślisz cholera, dlaczego on jest taki złośliwy. Ciekawe, do kogo się podał, bo obiegowo mówi się, że pies podaje się do właściciela, a ten Twój jest u was dopiero drugi miesiąc i skąd on ma tyle energii i przecież całkiem niemożliwe by już się podał do Ciebie.
No, ale nic się nie martw to normalne, nie zmęczyłeś psa, ale za to on znalazł świetny sposób by zmęczyć ciebie i zmusić byś ruszył to dupsko sprzed tego komputera. No cóż chyba zbyt długo to czytasz i może przydałby się jakiś spacer, albo zabawa, a ja nigdzie nie ucieknę, jak wrócisz będziesz miał dalszą część tekstu. Wilczak uczy się naśladując, więc wiele będzie powtarzał po tobie, czyli to jak otwiera się lodówkę, drzwi, okno, szafki itd.
Nie martw się dobrych rzeczy naśladować nie powinien, ale bardzo szybko opanuje technikę jak zmusić domowników do tego by coś się działo, bo jak wiadomo nuda zabija wszystko, a Wilczak dopiero zaczyna swoje życie, więc na tym etapie nie ma czasu na nudę. 
Zabawa jest najlepsza na świecie i pamiętasz jeszcze dwa miesiące temu chodziłeś na imprezy, a teraz jesteś zbyt zmęczony.

Gryzienie – to ulubione zajęcie twojego psa, gryzie wszędzie, wszystko i wszystkich.
No, ale z tego, co pamiętam to już ten temat opanowaliście, już jest z wyczuciem i delikatnie i cholera nie wiesz, co się stało. Znowu Ci przypierdolił w jajka (nie były to te z wolnego wybiegu z Real) , a innym razem uszczypał w dupsko. Tak wiem pamiętam Twoje ręce, całe pokancerowane, łydki też nie wyglądają lepiej, ale zrozum on cierpi i nie możesz go karać, że on okazuje Ci swoją dozgonną miłość. Teraz na dodatek doszła zmiana zębów i wiesz jak go to boli, nawet może dostać gorączki i on musi coś gryźć. Twoja ulubiona książka, no cóż Wilczaki też muszą się czasami dokształcić, ale nic się nie martw z czasem on zrobi to, co żonie, dziewczynie czy matce nie udało się przez całe twoje życie. Nauczy cię porządku i pilnowania wszystkiego, z czym się jeszcze na tym etapie swojego życia czujesz związany i nie przejmuj się z czasem takich rzeczy będzie coraz mniej. Oczywiście na gryzienie jest wiele sposobów, jedni smarują pieprzem kable, gniazdka, futryny, meble, siebie możesz posmarować octem, zresztą możesz cały dom wysmarować octem, a psa wsadzić niech siedzi kilkanaście godzin dziennie w klatce. Kupiłeś sobie przecież klatkowego psa i aby zaoszczędzić Ci wydatków, bo wiem nowa kanapa sporo kosztowała to nie kupuj klatki na Internecie. Dobra nie musisz się tłumaczyć rozumiem, musisz pracować i nie ma, kto zostać 10 godzin dziennie z psem, ale przecież mu to później zrekompensujesz
i wyjdziecie na spacer wokół bloku, ale zamów sobie solidną spawaną klatkę, prawie taką wersję na lwa i jeśli musisz na jakiś czas tego psa zostawić samego, bo nie jesteś w żaden sposób zapewnić mu opieki to naucz go, że ta klatka to jego sanktuarium od pierwszych dni jak zawita on do Ciebie. Od samego początku wyznacz mu miejsca gdzie będą to jego strefy bezpieczeństwa i systematycznie ucz go tam zostawania. Całkiem możliwe, że nawet unikniesz wtedy w przyszłości bardzo modnego wśród właścicieli lęku separacyjnego, ale nie pytaj mnie, co to znaczy, bo ja tego nie ogarniam, a moje psy to już kompletnie nie wiedzą, o co kaman. Z tego, co słyszałem to podobno psy niemiłosiernie wyją
i próbują się z tej klatki wydostać, potrafią sobie złamać kła, a czasami to nawet nie wiem jak wiele rzeczy tam wciągnąć i zmieścić. No, a właściciele umierają przy każdym wyjściu z domu. Czasami zastanawiam się czyj ten lęk separacyjny musi być większy. No, ale przecież Ty jesteś istota inteligentna, zakup psa przemyślałeś w najdrobniejszych szczegółach i uwzględniłeś specyfikę rasy i fakt, że musisz pracować, wykonałeś perfekcyjnie naukę klatkowania i bardzo mocno przyłożyłeś się do socjalizacji, jak i przed pozostawieniem psa samego zapewniłeś mu odpowiednią dawkę zmęczenia fizycznego i psychicznego. Teraz to powinien grzecznie iść spać i wiesz, co nie przykrywaj niczym tej klatki, to nie kanarek nie musisz stymulować nocy by spał, w tym przypadku widok przez okno jest bezcenny. Znowu popłynąłem na szerokie wody, a przecież miało być tylko o podgryzaniu. W sumie to, co tu więcej pisać, podgryza i jest to jeden ze sposobów komunikacji, a delikatności i panowania nad emocjami psa musisz nauczyć. Karać nie powinieneś by tej właśnie komunikacji nie zaburzyć.
Tak gwoli wyjaśnienia, bo zaraz pomyślisz, że przecież jak się raz komuś wpierdoli to nauczy się pokory, no cóż Wilczak bity wcześniej pokory nauczy Ciebie. Oczywiście by mu pokazać, jakie zachowania są tolerowane muszą następować korekty, ale nie mogą być to korekty oparte na samych negatywnych i długotrwałych bodźcach.

Skakanie – Co przywiozłeś do domu kangura, a miał być przecież piękny wilk.
O jak ładnie leci tornado przez pół domu, to na kanapę to na fotel, ups szyba nie wytrzymała, ale całe szczęście zdążył odbić się od telewizora. W sumie to nic, głupawki to standard, takie wiesz pół sekundy i masz Wilczaka na maksymalnej skali pobudzenia i on jakoś musi tą energię rozładować, a że za bardzo nie wie, co się dzieje i co Ci w chałupie pierdolnęło o podłogę to przecież karać go nie będziesz, bo on nawet tego nie zarejestrował.
Twoja wina, tylko i wyłącznie twoja wina, bo nie miałeś czasu by zając się psem i ja wiem jak miał 8 tygodni to taka głupawka wyglądała w domu przekomicznie, widziałem filmik, jaki wrzuciłeś na fejsa, ale teraz to wiesz,dobrze żywiłeś, to masz 30 kilo masy, które zapierdala po mieszkaniu prawie z prędkością pendolino, a trzeba było iść do parku to byś obejrzał M jak miłość. Co tam głupawka i ten telewizor, nie ma się nad czym rozwodzić, przecież przestałeś się już prawie przywiązywać do przedmiotów, pamiętasz kanapa, antyki po babci, dwa telefony, kilka kwiatków, wymieniłeś już całe obuwie na te jedne trampki z Biedry, zrobiłeś całkiem solidny remanent w garderobie, co by już nie zanudzać i o tych innych już zupełnie nieistotnych przedmiotach nie wspominać to przecież siedzisz teraz na L4, bo wstyd wyjść na ulicę. Wiem, że te szramy na plecach to nic, ale ten złamany nos i podbite oko i tylko, dlatego bo chciał Ci dać buziaczka z wyskoku, a Ty nie wyczaiłeś odległości. No jak mogłeś, przecież jesteście już ze sobą tyle czasu i powinieneś wiedzieć, że w takich momentach nie wolno się nachylać. Powitania odbywają się z przekierowaniem zachowania to też trzeba wypracować i psa nauczyć jak powinien się zachować.
Jak nie radzisz sobie z powitaniem na stojąco to kucnij, przytrzymaj psa, zainteresuj go czymś innym, albo naucz panować nad swoimi emocjami.

Niszczenie – no cóż widocznie ta godzina rano i dwie wieczorem to niewystarczający czas
dla twojego diabełka. Nie miałeś czasu go nauczyć, więc nauczył się sam jak zorganizować sobie czas lub zabić nudę i rozpacz, że go zostawiłeś, a mówiłem, że z psem należy pracować. Wilczak to jak dziecko autystyczne raz dotrzesz, a dwa razy uda, że to nie do niego.
Teraz pomyśl przecież 2 letniego dziecka nie zostawisz samego w domu bez opieki, nawet nie chciałbym myśleć, co by się mogło stać i jak będzie miało 5 lat to też tego nie zrobisz, a ty byś chciał by Twój pies, który ma dopiero niespełna 5 miesięcy robił to bez problemu. Jakoś nie było widać byś się zbytnio napracował wcześniej to teraz nie wymagaj, nie nauczyłeś to nie wymagaj, nie pokazałeś to nie wymagaj, nie korygowałeś zachowań to nie wymagaj, nie pracowałeś to nie wymagaj. Tak samo jak wychowanie dziecka ma swoje etapy, które trzeba przejść i dziecko nauczyć tak samo trzeba to zrobić z Wilczakiem, a przy tym mieć jeszcze anielską cierpliwość, być opanowanym i konsekwentnym. Jeśli nie chcesz by własny pies zrzucił Cię z kanapy to nie wkładaj szczeniaka na tą kanapę. Proste prawda, pies może mieć od samego początku swoje miejsca, swoje strefy bezpieczeństwa, gdzie nikt nie będzie mu przeszkadzał. Ta zasada odnosi się do wszystkiego i jeśli nie będziesz chciał by pies coś robił jak dorośnie to od początku kodujesz mu taki schemat zachowania by zminimalizować jak najbardziej zachowania niepożądane. Czyli jeśli czegoś nie poznam lub nie nauczę się to mam duże prawdopodobieństwo,
że tego nie będę robił, ale wiesz na to potrzeba dużo czasu i zajmowania się psem w pierwszej fazie jego rozwoju przez kilka miesięcy non stop. Pracę z psem zaczynasz od samego początku, szkolenie pod okiem doświadczonego szkoleniowca już w wieku 3 miesięcy.
Tylko wiesz za flaszkę to nikt jeszcze dobrze psa nie wyszkolił, chyba, że na elektryce, ale z nie własnego doświadczenia nie polecam.

Wtulanie się – nie ma nic słodszego jak aniołek wtulający się do miziania, no chyba, że się zbyt mocno nakręci i Cię dziabnie, ale wiec on to zrobi tylko z miłości, bo nie nauczył się, że człowiek to nie jego brat z miotu, którego trzymał za gardło i ciągnął za ucho.
Ty masz jakąś taką dziwną i niewytrzymałą skórę, a Twój poziom wytrzymałości na ból jest jakiś dziwny.

Etap drugi - dorastanie gdzieś do 18 miesiąca - czyli problem goni problem.

No cóż masz w domu już całkiem sporego i energicznego psa, który jak myślisz już większość problemów z okresu dorastania ma za sobą, ale nic się nie martw, pięknie to może kiedyś będzie, ale na to trzeba sobie solidnie zapracować. Opanowałeś potrzeby fizjologiczne?
Super Twój Wilczak na tyle czuje się pewnie, że bez problemu nauczył się czystości i poza małymi wyjątkami nie załatwi się w domu.
O skubany, znowu nie oznajmił i cichaczem narżnął Ci na dywan, nic nie szkodzi to się posprząta i pamiętaj jest super jak coś się dzieje. Widzę, że z jedzeniem nie macie problemu, tzn. warczy, ale tylko na teściową i wiadomo też jej nie lubisz. No cóż masz psa, który doskonale sczytuje ludzkie emocje i nie dziw się, że jak kogoś nie lubisz to Pies będzie reagował tak samo. Twoja nerwowość zbyt często przechodzi na psa, pomyśl o tym.
Fajnie, że zakończyliście szkolenie, ale nie myśl, że to, czego się nauczył to będzie chciał tak chętnie wykonywać. Wiem ociąga się, czasami musisz krzyknąć, masz problem z przywołaniem, jesteś jeszcze zbyt wolny, nie wyprzedzasz sytuacji i Wilczak reaguje pierwszy, ale przykro mi, że tak często klniesz, a kurwa to jedyna komenda, która działa 8/10. Najważniejsze, że opanowałeś gryzienie do tego stopnia, że rany na rękach zaczynają się wreszcie zabliźniać. Nawet z tym skakaniem jest już o wiele lepiej, tylko te buziaczki i jedynka do roboty. W sumie to nawet masz fajnego Wilczaka, który wchodzi w okres dojrzewania i to nic, że wszystkiego się boi, że straszy, warczy, pokazuje zęby do obcych, przecież chyba
nie spierdoli jak go trzymasz na kolcach. Mówisz przesadziłem, czyli jednak napracowałeś się nad socjalizacją, pokazałeś psu jak należy się zachowywać w różnych sytuacjach i zaznajomiłeś go z bardzo dużą ilością bodźców, jakie czekają na niego w świecie zewnętrznym. No tak masz pewnego siebie psa, który zaczyna Cię bronić i tylko ciekawe, dlaczego ciągle kuli ten ogon. Myślisz, że robi to ze strachu i wyprzedza każdą sytuację strasząc, bo tak się nauczył.? Czyli jednak coś z tymi wzorcami zachowań poszło nie tak i pomyśl, co się stało, że jakaś sytuacja, która stworzyła dla psa dyskomfort skończyła się
dla niego sukcesem. Odpuściłeś, nie chciałeś walczyć, no cóż jesteś słaby, a Pies będzie musiał się sam bronić przed wszystkim i wszystkimi. No nie mów, że nie zauważyłeś, jaka straszna może być ta reklamówka, którą ktoś porzucił w lesie, przecież ciągle na wieczornym spacerze masz serce pod gardłem, bo nie wiesz, co ten palant straszy. Masz wrażenie, że on widzi więcej i masz rację, ale nie są to siły nadprzyrodzone, on tak po prosu reaguje na każdą zaistniałą zmianę w otoczeniu, bo w przeciwieństwie do Ciebie zwraca na wszystko wokół baczną uwagę. Przecież jak jesteś istotą ułomną to ktoś Cię musi ostrzec, kiedy należy spierdalać, bo nigdy nie wiesz, czy ten ktoś, kto wyskoczy z za rogu nie jest nożownikiem z sosnowca. Rozumiem nie nauczyłeś się jeszcze zwracać uwagi na psa i sygnały,
jakie on wysyła i dlatego nie jesteś w stanie podjąć reakcji zanim zrobi to Wilczak.
Spokojnie wiele osób w środowisku twierdzi, że to minie jak dorośnie, czyli gdzieś tak około 3 roku życia, jak już prawie nie będziesz miał gdzie wyjść z psem i tylko w kagańcu pancernym. Wiadomo, że zamiast się uczyć, dalej pracować z psem to lepiej posłuchać dobrej rady i poczekać jak minie. No cóż tutaj nic nie mija, popędy są popędami i jeśli masz psa z kiepskim temperamentem, nie odrobiłeś dobrze pracy domowej i nie przyłożyłeś się do wychowania szczeniaka, poświęcając na to bardzo dużo czasu i zapewniam Cię 2 godziny dziennie to zbyt mało, to nie oczekuj cudów w okresie jego dorastania. Nie łudź się, że będziesz mógł psa puścić ze smyczy w każdej sytuacji, nie sądź, że będziesz mógł
z nim pójść w każde miejsce, nie wymagaj posłuszeństwa, jeśli naprawdę nie masz mnóstwa czasu by poświęcić go psu i ustalić klarowne zasady od samego początku to nie bądź zdziwiony. Ja takich problemów nie mam, a Ty się nadal męczysz i jesteś już na skraju wytrzymałości. No, ale sam jesteś sobie winien, bo zamiast pracować z psem, czekałeś aż wszystko minie. Jednak nic się nie martw jak przebrniesz przez okres dorastania, jak będziesz dobrze z psem pracował od początku to możesz wielu problemów nawet nie zauważyć, a nawet jak wystąpią to zdusić je w zarodku, ale to znowu wymaga Twojego czasu, Twoich pieniędzy, Twojej cierpliwości, Twojej pracy. Mam nadzieję, że ten kolejny rok, jaki spędzicie razem będzie da Was pasmem satysfakcji, a nie samych problemów i nerwów, bo czeka Cię jeszcze coś, czego chyba się spodziewać nie będziesz. Okres dojrzewania i burza hormonów. Nie on ma dopiero 12 miesięcy i jest tylko wyrośniętym dzieckiem, któremu zaczyna po woli uderzać woda spermowa do głowy.

Etap trzeci - dojrzewanie gdzieś do około 3 roku - czyli sperma wali na dekiel.

Wytrzymaliście już 18 miesięcy, jeszcze nie wystawiłeś ogłoszenia na allegro i hodowca nadal chce z Tobą rozmawiać. Przebrnąłeś już przez okres feromonów i farmakologii to najwyższy czas skorzystać z kolejnej złotej rady i wszczepić psu implanta. Nie wiesz, o co chodzi? Przecież to teraz takie modne – chemiczna kastracja-, czyli obniżenie popędu płciowego. Wiesz zawsze to łatwiej panować nad psem, któremu sperma nie wali na dekiel, niż z nim pracować. To, że potem sobie nie poradzisz jak implant przestanie działać to już zupełnie inna sprawa i zawsze można samca wykastrować. Jednak wiesz kastracja Ci problemu agresji nie rozwiąże, u suki sterylizacja też nie wiele da, jeśli podłożem agresji są zachowania lękowe. No, ale przecież klatka pancerna spisuje się doskonale, feromony działają, farmakologia też daje radę, a chemiczna kastracja była już prawie dobrodziejstwem i nic się nie martw prawie już wszyscy zapomnieli, że jesteś właścicielem Wilczaka, bo przecież nigdzie Cię nie widać, a PR zawsze można robić na fejsie i chętni na szczeniaczki też się znajdą.
No, a to, że z psem możesz wychodzić tylko bladym świtem jak prawie cały świat jeszcze śpi lub późno w nocy, kiedy już zasypia to nic nie szkodzi. Przecież masz zajebistego wilka w domu, którym się tak mocno zachwycałeś na początku pierwszego kontaktu z rasą, a to, że nie masz już znajomych w realnym świecie nie powinno Ci w niczym przeszkadzać.
Jednak gdybyś nie chciał korzystać z tych wszystkich dobrodziejstw dzisiejszej medycyny, chciałbyś być równie mocno zadowolony z życia z Wilczakiem, co ja to zawsze możesz z nim nadal pracować, możesz podejmować wyzwania i przeciwstawiać się nim i wiesz zawsze pewne kanony można złamać o ile wybierając szczeniaka dokonałeś odpowiedniego wyboru Hodowli. W sumie niektórym to nie przeszkadza, że ich Wilczak do każdego nieznajomego leci z zębami, do dzieci również, że chce zagryźć każdego psa, że notorycznie masz zniszczenia w domu, że nie panujesz nad nim w większości sytuacji, że chodzi sobie samowolnie na spacery, że nie jesteś w stanie zapewnić mu bezpiecznej egzystencji, bo to tez duża inwestycja w ogrodzenie, kojec itd. Masz duże prawdopodobieństwo, że nie będziesz musiał skorzystać z S.O.S. gdyż zupełnie przestaniesz psa ogarniać, za to on bardzo dobrze ogarnie Was, jako domowników, może i nawet zębami. Pamiętaj jeszcze są alergie zagrażające życiu. Istnieje również ryzyko, że jako przewodnik się sprawdzisz, wychowasz dobrze swojego psa i przystosujesz go do życia w społeczeństwie. Może nawet i będziesz się cieszył z jego posiadania, ze wspólnego życia z pierwszym, albo i kolejnym dzieckiem w Twoim domu, ale wtedy jak Ci się to uda to Twój Pies w oczach innych zatraci wilcze cechy i stanie się zwykłym owczarkiem. Twój Pies nie będzie niszczył, co podobno w tej rasie jest standardem; nie będzie miał problemów z zostawaniem, czyli kolejny brak wilczej cechy zwanej lękiem separacyjnym; będziesz mógł go zabrać wszędzie i nie będzie się bał czy kulił ogona, a nie daj boże chciał wszystko zagryźć, bo to przecież również bardzo wilcze cechy charakteru;
nie będziecie ze sobą walczyć, bo przecież stado to wsparcie, zaufanie i układ partnerski, a jak wiadomo u wilków ciągle trzeba walczyć o swoje; no i może nawet będziesz go mógł prowadzać grzecznie bez smyczy, czyli tak jak to wyglądać powinno u owczarków.
W sumie to bardzo Ci życzę, aby Ci się nie udało i abyś zamiast wymarzonego wilka w domu miał takie owczarki jak moje, które w niczym mnie nie ograniczają, z którymi mogę pojechać wszędzie, a nasze wspólne Życie jest dla nas przyjemnością i ręczę Ci, że nigdy bym ich nie zamienił za żadnego innego modnego wilka do szpanu, który nauczył się życia samodzielnie i był tłumiony farmakologicznie. Jednak nie jestem pewien czy będziesz w stanie aż tak mocno przetasować swoje dotychczasowe Życie, aż tak mocno zweryfikować swoje priorytety i aż z tak wielu rzeczy zrezygnować na rzecz jedności, jaką będziesz mógł stworzyć z własnym Wilczakiem.

Jak już dotrwałeś do końca zrobiłeś sobie listę i stwierdziłeś, że jednak piwo w towarzystwie Wilczaka nie smakuje tak wyśmienicie jak to z kumplami, o ile ich jeszcze będziesz miał, bo możesz nie mieć czasu na wypady na imprezy, jak jednak nie jest Cię stać ponosić inwestycji w żywienie, szkolenie, socjalizację, wyposażenie i nie wspomnę już o stratach, jakie mogą wystąpić w uszczupleniu Twojej garderoby czy wyposażeniu mieszkania (zapewniam żona potrafi być tańsza w utrzymaniu), jeśli uświadomiłeś sobie, że nie będziesz miał tyle czasu by jednak przynajmniej w pierwszym roku zająć się psem tej rasy właściwie, że przez najbliższe nawet i kilkanaście lat wyjazd na urlop może być problemem, że będziesz musiał zweryfikować bardzo mocno swoich znajomych, a nawet rodzinę,
to jednak zadzwoń do hodowcy i zrezygnuj świadomie z wzięcia szczeniaka, bo za kilka miesięcy możesz zostać zmuszony by mu znaleźć nowy dom, co oczywiście nie będzie z korzyścią dla nikogo. Twoja wytrzymałość psychiczna może okazać się niewystarczająca byście mogli dzielić wspólny dom z Wilczakiem, a Twoje zasoby finansowe mogą okazać się w tym przypadku niewystarczające i uwierz mi to, co zapłacisz za szczeniaka jest niczym w porównaniu z tym, co możesz wydać później.

Jeśli jednak jesteś idiotą i potrafisz dla wilczakowej miłości zrezygnować z naprawdę wielu przyjemności, jesteś w stanie poświęcić bardzo dużo czasu, zmienić wiele swoich dotychczasowych przyzwyczajeń to, jeśli już zdecydujesz się na rozmowę z Hodowcą i pamiętaj nie hodowcą to zweryfikuj jego poziom wiedzy na temat rasy, sam dużo na ten temat poczytaj z różnych źródeł, obejrzyj trochę innych Wilczaków, spotkaj się z różnymi poglądami na temat rasy, a przede wszystkim staraj się poznać rodziców swojego przyszłego szczęścia, bo przez następne kilkanaście lat przyjdzie Ci żyć nie z wyglądem psa, ale z jego CHARAKTEREM.

Za prostacki poziom tekstu w wielu miejscach przepraszam, za wulgaryzmy również,
ale świadomość jest czymś takim gdzie dotrzeć jest naprawdę bardzo trudno,
a moim marzeniem jest by ta rasa psów trafiała do ludzi w pełni świadomych,
bo S.O.S też ma swój poziom wytrzymałości z którym hodowcy kompletnie się nie liczą.

Chcesz pooglądać zdjęcia co potrafią Wilczaki to zapraszam, ja się czym chwalić nie mam :)
Chcesz trochę poczytać na temat szkolenia czy socjalizacji :)
Trochę informacji na temat rasy :)
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego