Radośc, powitanie, głupawka .. - československý vlčiák / czechoslovakian wolfdog / československý vlčák / wilczak czechosłowacki

Idź do spisu treści

Menu główne:

Radośc, powitanie, głupawka ..

Artykuły
Radość, powitanie, zabawa, głupawka.

Każdy pies się cieszy, każdy nas wita, każdy ma potrzebę zabawy i każdy dostaje głupawki, ale to jak to robią Vlcaki potrafi niejednego człowieka wprowadzić w osłupienie.
Nie każdy pies ma możliwość okazania radości, zadowolenia,często jest to uzależnione od właścicieli. Nie zawsze psu pozwala się na okazywanie uczuć, a często wręcz w nim je tłumi dla naszej wygody. CsV ulegają bardzo szybko pobudzeniu. Pies tej rasy potrafi osiągnąć maksymalny poziom w 2 sekundy i nie zawsze mamy czas na podjęcie działań, a często finałem naszej reakcji jest nasz ból i ból psa. Vlcak cieszy się całym ciałem, następuje eskalacja jego nieprzewidywalnych zachowań, podskoki, podgryzanie, łapanie, ogólne ogłupienie. Wysyp hormonów jest tak duży, że często pies nie jest w stanie sobie z tym poradzić, a my nie wiemy kompletnie jak reagować, krzyczymy,karcimy psa, co w rezultacie nie daje ani nam ani psu satysfakcji. Witanie domowników, znajomych, ulubionych osób jest w tej rasie specyficzne. Często nim się zorientujemy, dostajemy już buziaka z wyskoku, co nie zawsze jest miłe.Często jesteśmy łapani dość mocno za ręce, co też może mieć różne skutki. 

Czy powinniśmy w takim przypadku karcić psa? Moim zdaniem nie, gdyż każdy może znaleźć metodę by sobie z tym poradzić i wypracować kompromis, który będzie równie satysfakcjonujący dla nas jak i dla naszego, CsV. Specyfika rasy określa pewne zachowania, które są uwarunkowane wilczymi genami. Wystarczy obejrzeć jak witają się wilki, jak się cieszą i jak się bawią. Dla naszego psa nie ma znaczenia, czy nie widział nas 5 minut czy 5 godzin, one nie rejestrują czasu.Dokładnie taki sam będzie wtedy schemat zachowań i taki sam wysyp hormonów. Vlcak w ogólnym ogłupieniu radości będzie usiłował nam dać buziaka z wyskoku,będzie łapał zębami za ręce, będzie wulkanem energii, który ciężko będzie nam opanować. Wyobraźmy sobie dziecko, które nagle zaczyna się cieszyć, skakać, łapać i dostaje od matki ręką w głowę, pada „ uspokój się „. Dokładnie tak samo reagują nasze psy, spontanicznie, a ciągłe strofowanie może doprowadzić do zamknięcia się w sobie, co będzie skutkowało brakiem komunikacji. Zapewniam Was,że to jest najgorsze, co może Was spotkać, brak komunikacji z własnym psem. Zapewne nie tego chcemy wychowując nasze dzieci i też nie taki powinien przyświecać nam cel wychowując psa. 
Ja znalazłem na to swoją metodę i może nie u każdego ona się sprawdzi, bo psychika i bariery zarówno psów jak i ludzi są różne. Psa od szczeniaka traktuje jak partnera, ustalam sztywne reguły, jeśli się z nim witam to schodzę do jego poziomu, nie nachylam się nad psem, nie pochylam w jego stronę, ale kucam nie dając mu tym samym możliwości skakania. Oczywiście buziak jest rzeczą konieczną, ale nie kończy się w tym przypadku podbitym okiem, czy rozwaloną wargą i ogólną wściekłością na psa. Gryzienie, łapanie za ręce można u psa bardzo prosto prze kierować na zupełnie inne zachowanie. Ja zawsze miałem przy sobie coś, co mogłem dać psu w pysk, może to być zabawka, kość, można automatycznie przejść do wykonania jakieś komendy i nagrodzić psa smaczkami,albo można go też mocno wyczochrać. Przez prze kierowanie zachowania dajemy psu czas na ochłonięcie, a tym samy nie strofujemy go. Nie pozwalamy psu decydować samodzielnie i utrwalać jego schemat zachowania, ale tak jak by przez systematyczność i naszą konsekwencję wdrukowujemy mu schemat akceptowalny i nieniosący uszczerbku dla obu stron. 

Zawsze powtarzam, że z Vlcakiem jest jak z niepełnosprawnym dzieckiem, praca nie kończy się nigdy, a uczucie goryczy przeplata się na zmianę z radością. Zapewne nie każdy z Was miał możliwość widzieć jak bawią się szczenięta tej rasy, jak bawią się dorosłe psy, ale reakcja ludzi postronnych jest zawsze taka sama. Taka zabawa potrafi wyglądać na bardzo agresywną, składa się na nią nauka polowania, zagryzania, walki. Tak dokładnie takich zachowań uczą się młode wilki, a Vlcaki w niczym tutaj im nie ustępują miejsca. Często spotykam się ze stwierdzeniem, „ dlaczego te psy są takie agresywne „, „ dlaczego one się zagryzają „, dlaczego Twój pies na ciebie warczy „, „ one zrobią sobie krzywdę” Niestety coraz częściej spotykam się również z takimi pytaniami od młodych osób, które usiłują wejść w rasę. Oczywiście zdarza się, że psy tej rasy w zabawie zrobią sobie krzywdę, zwłaszcza jak poziom pobudzenia zaczyna wzrastać do maksimum, a one same przestają się wtedy kontrolować, zdarza się też tak wtedy, jak jako szczeniaki nie zostały nauczone odpowiednich zachowań. 
W stadzie wilków, tak naprawdę szczeniaki nie robią tego,co chcą, ciągle są kontrolowane i to nie przez rodziców, ale innych członków stada, których zadaniem jest sprawowanie nad nimi opieki. Tak samo naszym zadaniem jest nauczenie młodego Vlcaka i ukierunkowanie zabawy. To my decydujemy,kiedy się bawią ile się bawią i jak się bawią poprzez ukierunkowanie pewnych zachowań i prze kierowanie tych niepożądanych. Często miałem okazję oglądać jak mój dorosły samiec wkraczał do akcji, gdy zabawa dwóch szczeniaków zaczynała być zbyt agresywna, dawał im upomnienie, zabierał zabawkę, o którą zaczynała być awantura. Uczył je w ten sposób prawidłowego schematu zachowań, nie pozwalał na zbytnią ekscytację i przez to dochodzenie do momentu, kiedy zaczyna się ona prze kierować w agresję. Vlcaki często mają problem w kontaktach z innymi psami, a wynika to z ich specyficznego zachowania. Pewne sygnały,natarczywość, budzi w innych psach obawę. Zazwyczaj takie psy potrzebują chwili na oswojenie się i zrozumienie, że nie są to zachowania agresywne. 


Głupawka to chyba jedno z najgorszych i najbardziej niezrozumiałych dla nowego właściciela z zachowań Vlcaka, a przy tym dostarczającym niezłego ubawu. Nagły poziom ekscytacji powoduje tak duży wysyp hormonów, że pies tej rasy zaczyna biegać wkoło bez jakichkolwiek zahamowań, nie zwracając przy tym kompletnie uwagi na nic i na nikogo. Nie raz widziałem jak CsV w takim momencie taranował bramę,wpadał na kogoś z całym impetem, robił demolkę mieszkania. Zazwyczaj dzieje się tak wtedy jak nie kontrolujemy pobudzenia psa, pozwalamy mu samoczynnie się nakręcać by osiągał tak wysoki poziom ekscytacji. Ja nigdy nie tolerowałem takich zachowań w mieszkaniu, ale też nigdy nie przekładałem własnych przyjemności nad potrzeby psa. Głupawki mamy i teraz, może nie tak silne, nie aż tak pobudliwe,ale prawie zawsze były one nasze wspólne. Początkowo byłem bezradny, stałem patrzyłem i się śmiałem. Z czasem zrozumiałem, że przecież ten pies musi sobie jakoś radzić z tym wszystkim, co się w nim kumuluje i potem to odreagować. Ludzie robią tak samo, nie aż tak widowiskowo jak CsV, ale też często muszą odreagować stres, złość. 

Z Czasem nauczyłem się wprowadzać psa w taki stan poprzez odpowiedni poziom pobudzenia, uczestniczyć razem z nim w „ zabawie „,co w jakimś stopniu dawało mi kontrolę. Wiedziałem, że mam miejsce gdzie pies nie zrobi sobie krzywdy, nie zrobi nikomu innemu krzywdy. Poprzez natarcia na psa, odpowiednie klaskanie, kontrolę wiem, że zarówno jemu, mnie jak i nikomu innemu nie stanie się wtedy krzywda. Dodam, że 5 minut takiego zachowania jest lepsze od godziny biegania. Uczestnicząc wraz z psem w jego głupawce zmuszam go do myślenia, jeśli włączają się w to inni uczestnicy to zaczyna się to przeradzać w bardzo widowiskowy spektakl, mamy w nim elementy polowania, nagonki, a co za tym idzie zmęczonego psa. Wspomniałem tutaj o warczeniu psa na właściciela i choć dla wielu osób każdy sygnał dźwiękowy będzie warczeniem, to nie jest tak dla mnie. Ja potrafię rozmawiać z psem, szanuję jego poczucie suwerenności, nie naruszam jego prywatności, a co za tym idzie nie jestem „ alfą „ tylko przewodnikiem. Tak jak my potrzebujemy chwil samotności, spokoju tak samo musimy zagwarantować to psu. 

Nie możemy wymuszać na nim swojej woli w sprawach,które tego nie wymagają. Nie musimy psu udowadniać, że jego posłanie jest nasze, że kość, którą dostał odbierzemy mu siłą w każdej chwili, bo przez takie zachowa nianie będziemy mogli prawidłowo porozumieć się z własnym psem. Na wszystko są sposoby, nawet na to by pies sam oddał nam kość, którą dostał i miał jeszcze z tego korzyść. Mam w tej chwili prawdopodobnie najbardziej rozgadanego Vlcaka, jakiego znam, ale mnie to nie przeszkadza. Jestem zadowolony, że pies jest w stanie komunikować się ze mną jak i z innymi. Jestem zadowolony, że potrafi okazać swoje niezadowolenie, radość, bo przez to komunikacja staje się przejrzysta, a ja mam czas na reakcję. Uwielbiam, jak Vlcak mówi, śpiewa, opowiada, żali się, ostrzega, zaczepia do zabawy, czy chociażby oczekuje zainteresowania, bo wymowna mowa ich ciała i bogaty język dźwięków to najwspanialsze, co może spotkać każdego właściciela. Wtedy żyjemy razem z CsV i nie stanowią one wypełniacza dla naszego ego.

 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego